Posty

Potrzebuję odpoczynku

Czekam na święta... Ale nie, żeby spędzać czas z rodziną, dawać sobie prezenty, czy otwierać kolejne okienka kalendarza adwentowego. Potrzebuję mieć trochę czasu dla siebie na nicnierobienie... Na leżenie i spanie i oglądanie głupot. Na zwyczajny relaks.  Nie potrafię spać. Czuję się przepracowana. Myślę, że za dużo mam na głowie, bo mam studia, pracę w 3 przedszkolach, szkole i szkole językowej. No i prywatnych uczniów. Większość kasy, którą zarobię wydaję na leki, lekarzy, terapię... I wkurza mnie to, bo chciałabym móc zacząć żyć, odłożyć coś na fajny urlop albo wyjście na randkę... Generalnie nie mogę doczekać się soboty, bo wtedy trochę odpocznę,bo nie mam uczelni. Muszę zmniejszyć ilość pracy w przyszłym roku, bo dla mnie to jest za dużo. Ja nawet nie szukam uczniów na zajęcia, a pchają się drzwiami i oknami :/ a nie chcę odpuszczać klientów, bo nie wiem czy znów nie lockdown i zostanę wtedy bez dużej części dochodów :/ Uświadomiłam sobie, że pracuje praktycznie cały czas, naw...

Misz masz

Czasem zastanawiam się kim jestem. Mam wrażenie, że jeden dzień jest super, a drugi jest do dupy. Mam dużo rzeczy, które muszę omówić z terapeutą, przede wszystkim mój związek, brak ochoty na seks, nadwrażliwość na dotyk....trochę się tego zebrało. To zwyczajnie utrudnia mi życie. Dla mnie rutyna, w jakiejkolwiek sferze życia to dramat. Przypominam sobie siebie sprzed sprzed lat... Pamiętam jaką miałam pasję, jak każdego dnia uczyłam się nowych rzeczy, jak chciałam zarazić cały świat miłością do hiszpańskiego. Jak mówiłam, że nie rozumiem jak kobiety mogą robić wymówki od seksu, bo mnie to nigdy nie spotka... Że nigdy nie przestanę się rozwijać... I chuj, wszystko od czego tak się wzbraniałam runęło. Nie ma już nic. Nie ma hiszpańskiego, nie ma cierpliwości do dzieci (szkolnych, na własne to w ogóle nie mam odwagi), no i mój związek marzeń przeżywa kryzys, przeze mnie. Widzę, że mój partner się stara, dzisiaj nieoczekiwanie przyniósł mi kwiaty.. Stara się być czuły. Niby wszystko gra, ...

Ogarniam się

Za każdym razem jak mi się nie chce, to powtarzam sobie w myślach, że chcę być lepsza o 1% niż wczoraj. Udało mi się tak z zewnątrz ogarnąć mieszkanie, pozmywać, porobić coś na uczelni. Jedyne co zmywa mi sen z powiek to moja praca na studia podyplomowe - nie mam siły tego robić, ale muszę się wziąć za siebie i to w końcu napisać. W ciągu tygodnia wiem, że nie dam rady, ale myślę, że w weekend zamknę sprawę. W tym tygodniu podrukuję sobie materiały, będzie mi na pewno łatwiej, bo przeklinanie między stronami mi po prostu nie wychodzi. Na szczęście mam bindownicę, więc będę mieć to w miarę uporządkowane.  Weekend minął mi średnio bo była uczelnia, w dodatku jestem jeszcze trochę chora. Od jutra mam dużo zastępstw, bo niestety dużo dziewczyn w pracy też się pochorowało. Czekam na wynik antybiogramu, bo nie chcę znów być leczona w ciemno... Nie chcę non stop brać antybiotyków, które pomagają na chwilę.. Ostatnio odkryłam co chcę dostać na święta. Chcę zrobić sobie badania immunologicz...

Atomowe nawyki

Kilka dni nie pisałam, bo miałam straszne szambo w głowie. Kryzys tożsamościowy, czy coś w ten deseń. Uświadomiłam sobie, że nie lubię siebie, że chcę być kimś innym, lepszym. Kiedyś takie poczucie dawał mi udział w wolontariatach, teraz jakoś mnie do nich nie ciągnie. Wydaje mi się, że dawać można od siebie również w inny sposób. Wolontariat zaspakajał moją potrzebę nauczania i przebywania z dziećmi. Od kiedy zaczęłam pracować w szkołach i przedszkolach, czuję się zaspokojona, bo wiem wiem, że mój zawód niesie innym określone korzyści i jest on wolontariatem samym w sobie. W moje ręce wpadła fajna książka: „Atomowe nawyki”. Chcę trochę zmienić moje postrzeganie nawyków i jakoś nauczyć się w jaki sposób stawać się najlepszą wersją siebie. Wczoraj miałam pisać FCE, ale niestety cały tydzień przeleżałam w łóżku i nie dałam rady iść. Mam zaświadczenie od lekarza i poszłam na wymaz (wynik negatywny). Generalnie nie tylko ja się pochorowałam - moje koleżanki a pracy też. Nie ma praktycznie ...

Chyba to nie ten czas

Dzisiaj miałam mieć teleporadę o 15.30. Lekarz zadzwonił o 18.30. Powiedziałam mu, że byłam umówiona kilka godzin temu, że czekam jak głupia i nie mam siły z nim rozmawiać... Wiem głupie i po tym wszystkim poszłam zapalić.  Z resztą poszło nawet ok. Jutro idę na normalną wizytę do lekarza, a nie jakieś tam durne teleporady. Jestem zła na siebie, bo zawiodłam dzisiaj z tymi fajkami, również mojemu chłopakowi jest przykro, bo wyładowałam się na nim.  Trudno na razie będę palić, ale postaram się zmniejszyć ilość. Dzisiaj udał mi się przynajmniej ten pierwszy dzień postu przerywanego. Mam nadzieję, że to dobry początek i że dalej będzie w porządku. Czasem chwyta mnie głód, ale na ogół nie ma tak źle. Gorzej jak zaczynam jeść, bo wtedy nie mam ochoty przestać. Zjadłabym wszystko.  Piłam dzisiaj samą wodę, co też jest dla mnie nowością. Muszę się pouczyć trochę na ten egzamin z angola. Może mnie to zmęczy i pójdę spać o normalnej porze. Myślałam, że będzie normalnie, że uda mi ...

Dużo na głowie - może to jest sposób?

Dawno nie byłam zmotywowana do zrobienia czegokolwiek. Zmiany chciałam wprowadzać stopniowo, ale z doświadczenia wiem, że to u mnie nie działa. Postanowiłam wprowadzić wiele zmian naraz, bo nie ma na co czekać. Przestraszyłam się cukrzycy, więc postanowiłam uwrażliwić moje komórki na insulinę. Dieta - dzisiaj szło względnie, wieczór był gorszy. Mimo wszystko udało mi się zejść do 115.6 kg od wczoraj - więc jakiś progres jest. Zasady Zasady jakie chce wprowadzić w życie to: 1. Trzymać się zdrowej diety i stosować post przerywany  2. Ćwiczyć jakkolwiek  3. Nie palić!!!! - nie chcę już dłużej odkładać rzucenia palenia na później. 4. Żyć w ciągu dnia i spać w nocy - wstawać o 6.00 i zasypiać o 22.00 To za 4 zasady, których chcę się trzymać, by zacząć zdrowo żyć. Myślałam o moim związku i myślę, że mój chłopak może być skołowany moimi działaniami - dlatego nie wychodzi z inicjatywą. Jestem strasznie roztrzepana, dlatego on się nie potrafi w tym odnaleźć. Muszę dla siebie, dla niego...

16:8?

Dzisiaj byłam w teatrze na musicalu i wkurwiłam się, że łaski, które były na scenie mają takie ładne figury... Stwierdziłam, że chcę wyglądać chociaż odrobinę tak ładnie jak one. Mój cel to 36 kg. Dużo ale tego wymaga moje zdrowie. Chcę na początek zejść do 100 kg do końca roku. A następnie do wesela siostry mojego chłopaka do conajmniej 80kg. Dawno nie myślałam o dietach, brzydziłam się nimi, bo moja mama jest bulimiczką i zmuszała mnie do diet za dziecka, kazała iść do klasy sportowej żeby schudnąć itd. Bałam się, że będę taka jak ona - że będę non stop skakać między dietą a obżarstwem, więc zamiast tego wybrałam obżarstwo. Głupie wiem :/ przez złość na mamę zjechałam zapuściłam się.  Postanowiłam spróbować postu przerywanego, bo uwrażliwia komórki na insulinę, a to dla mojego zdrowia jest bardzo ważne. Chcę wyjść z insulinooporności, albo przynajmniej ją zmniejszyć lub nie doprowadzić do cukrzycy. Jak mam cukrzycę, to też dieta nie zaszkodzi - chcę nauczyć się jeść regularnie z ...