Posty

Zmienić czas... to jest myśl!

Obraz
Nie pisałam kilka dni. Układałam sobie kilka rzeczy w głowie. Myślę, że już będzie lepiej. Praktyki kończą się w środę. Ostatnio to angażowało większość mojego czasu. Powoli wychodzę na prostą.  Już nie myślę w czarnych barwach. Poznałam kogoś kto powoli staje się dla mnie ważny.  Powoli. Chciałabym to przyspieszyć,  ale mózg podpowiada, że trzeba zwolnić. Serce mówi idź na całość- ale nie ufam już mojemu sercu. Jeśli chodzi o pracę to jest dobrze. Dieta leży.  Powoli chcę zmienić nawyki. Jeden na tydzień, dwa... od jutra dużo wody.  3l dziennie. Po piciu innych napojów puchnę. Muszę obyć się.  Zmienić to na stałe, a nie tylko na tydzień, dwa. Znów mam ochotę robić dużo. Sesja oficjalne zakończona.  Miałam problem z jednym egzaminem. Kobieta po prostu jest zrozumiała i nie pracuje już na uczelni.  Próbuję pokochać samą siebie.  Wady i zalety ma każdy.  Ja również.  Chcę cenić samą siebie. I nie zważać na ocenę...

Czasem trzeba zwolnić... I przestać być perfekcyjną.

Obraz
Dużo mam myśli. Nie ogarniam rzeczywistości. Jest tyle rzeczy których żałuję. Uświadomiłam sobie ostatnio jeden z największych problemów. Jest nim nadambicja. Chciałabym wszystko zrobić perfekcyjnie. Ale nie potrafię.  I potem jest gorycz porażki. Nie chce tego robić dla siebie- chce żeby ludzie mnie podziwiali, chce być wyjątkowa, lepsza... Wiem, że jestem dobrym nauczycielem... na praktykach okazało się,  że po prostu nie mam serca do maluszków w przedszkolu. Te dzieci mnie irytują. Więc nie potrafię przeprowadzać w taki sposób zajęć, aby nauzyciele byli zadowoleni. Mój opiekun praktyk jest straszny. Ta kobieta jest jakaś beznadziejna... nie uwierzę, że w trakcie 5h zajęć nie zrobiłam chociażby jednej rzeczy poprawnie... według niej, wszystko robię nie tak jak być powinno. Jestem przemęczona. Cieszę się, że w ten weekend mam wolne. Muszę oczyścić mózg, posprzątać mieszkanie i głowę. W sobotę idę spotkać się z chłopakiem,  którego poznałam przez internet. Nie szu...

Powroty nie są łatwe....

Przepraszam.... znowu. Nie pisałam. Ciężko jest przyznawać się do porażek.  Z dietą idzie fatalnie. Jem jak świnia. Potem wyrzucam sobie. A potem znów jem. Moje życie straciło sens. Tylko pracuje. Nie mam przyjaciół. Nie mam miłości. Nienawidzę siebie.  Gdyby nie uczniowie to pewnie skończyłabym ze sobą. Kocham Pana X.  Będę kochać. On mnie nigdy nie pokocha. Boję się. Zawalam wszystko po kolei. Praktyki są do dupy. Na nogach jestem około 16h dziennie.  Użalam się nad sobą. Taki tam bełkot.  Chyba mam nawrót depresji. Moja matka chrzestna chciała popełnić samobójstwo. Boję się.  Nie wiem czy dam radę.

Ciężko żyć wśród ludzi, ale bez nich też jest ciężko...

Obraz
Dzisiaj uświadomiłam sobie bardzo ważną rzecz... źle oceniam gesty, sygnały i słowa ludzi, którzy mnie otaczają. Za bardzo wszystko odnoszę do siebie. To powoduje, że nie umiem stworzyć trwałej relacji i nie jestem za bardzo lubiana. Na studiach chyba wszyscy mają mnie dość. Jestem trochę nadgorliwa. Może powinnam zamiast w pierwszej ławce z podniesioną ręką, usiąść z tyłu i rozwiązywać krzyżówki? Wydaje mi się,  że moja obecna postawa irytuje moich kolegów, ale wykładowcą to imponuje. Ale na ten moment aprobata profesorów nie jest priorytetem. Chcę pracować nad relacjami z ludźmi.  Chcę tworzyć silne znajomości i takie o mniejszym natężeniu emocji i sympatii. Chcę umieć tworzyć różne relacje,  od znajomości,  przez koleżeństwo, po przyjaźń.  Dlaczego to mówię? Po prostu wcześniej przy każdej znajomości byłam nastawiona na 100% zaangażowania drugiej strony. Z reguły wymagam tego co sama daję, ale czas obniżyć progi. Sesja jakoś idzie. Mam tylko jedną pop...

Podobno chudnę....

Obraz
Dawno nie pisałam... miałam ciężki czas. Nie mam nikogo... nikt się nie chce ze mną spotkać.  Nikt nie odbiera telefonu... Podobno chudnę.  Moja terapeutka nie widziała mnie miesiąc i podobno widać po mnie...moja lokatorka i tata twierdzą to samo. Ja nie wiedzę tego... na wagę nie wchodzę. Boję się, że zobaczę 110kg... Jutro idę na flamenco. Stwierdziłam, że muszę coś dla siebie zrobić. Chcę być atrakcyjna. Ale chce też atrakcyjnie się ruszać.  Umieć uwodzić. Boję się, że już nigdy nie będę chuda. W sumie od czasu operacji nie smakuje mi żadne jedzenie. Jem też mniej. Może faktycznie schudłam? Co u Was kochane?

Wszystko poszło na marne....

Obraz
Wszystkie wysiłki, wszystkie wyrzeczenia i postanowienia wczoraj jakby przestały istnieć :( Czuje się bardzo źle. Zawaliłam 2 papierosy wczoraj po piwie... nie mogę już wychodzić na piwo, ani gdziekolwiek. Wtedy głód nikotyny jest koszmarny. Kurcze.... Dzisiaj nie spałam. Od kiedy nie palę, mam straszne problemy ze snem. Nie biorę żadnych tabletek na palenie. W poniedziałek chce zadzwonić do terapeutki i doradzić się co mogę brać, co zrobić z bezsennością. Wyszłam o 6.30 z domu... nie wiem po co? Wykłady zaczynają się o 8.00, na uczelni ludzie raczej mnie unikają, więc siedzę i zastanawiam się jak znaleźć w sobie siłę do walki o siebie.... Muszę ograniczyć słodycze. Ostatnio sobie na dużo pozwalałam - tłumaczyłam sobie to faktem, że rzucam palenie... żałosne.... No cóż... mam nadzieję,  że Wam idzie lepiej niż mnie...

Chyba wszystko idzie ku lepszemu.... ale w takim razie czemu nadal nie jestem szczęśliwa?

Obraz
Nie wiem czy sama sobie nie stwarzam problemów... czuję się z jednej strony spełniona... ale z drugiej nie mam z kim cieszyć się moimi wzlotami i upadkami... Czuję się samotna. Ostatnio mało bywam wśród ludzi.  Z nikim nie rozmawiam. Siedzę w domu, żeby nie palić. Boję się,  że jak wyjdę z domu to zapalę.  Chciałabym być perfekcyjna. Bardzo chciałabym. Może kiedyś mi się to uda? Na razie jesem gruba. Na razie jestem  aspołeczna. Nie umiem rozmawiać z ludźmi.  Nie wiem o czym mogłabym z nimi rozmawiać.  Boję się,  że moja przyszłość nie będzie taka jak sobie ją zaplanowałam... chcę zrobić doktorat. Chcę być lepsza niż wszyscy, których znam. Chcę coś znaczyć. Chcę być po prostu wyjątkowa.... Cały czas boję się powrotu do normalnego życia. Boję się, że studia i praca mnie zestresują i że wtedy wrócę do nałogu :( Czy da się żyć w samotności? Bez znajomych i przyjaciół? Czy będąc sama mogę być szczęśliwa? Jak to zrobić? Strasznie dużo py...