Posty

Zaspakajanie potrzeb

Dawno nie pisałam na blogu. Jestem pochłonięta odnajdywaniem siebie... Próbuję ogarnąć, co jest dla mnie najważniejsze i w ten sposób dojść, co dalej ze sobą począć.  1. Na pierwszym miejscu jest rodzina, mój partner i przyjaciele. 2. Poczucie bezpieczeństwa 3. Zdrowie 4. Poczucie bycia ważną, mającą spływ na otaczający mnie świat  5. Potrzeba tworzenia  6. Potrzeba stałości i stabilizacji  7. Potrzeba posiadania czasu tylko dla siebie.  8. Potrzeba podróżowania, odkrywania nowych miejsc, ludzi, kultur. Patrząc na moją listę potrzeb dochodzę do jednego bardzo ważnego wniosku. Praca w edukacji nie jest w stanie zaspokoić większości moich potrzeb, szczególnie tych nadrzędnych.  Jestem zdruzgotana, bo całe dążyłam do pracy w najmniej cenionym zawodzie, w toksycznym środowisku, bez stałości i perspektyw przyszłość. Myślałam, że będąc nauczycielem będę mieć wpływ na przyszłe pokolenia, że będę miała czas na realizowanie się poza pracą, stworzenie rodziny i czerp...

Małe kroczki naprzód.

Dzisiaj byłam bardzo zła na koleżanki i dyrektorkę z przedszkola. Nienawidzę, gdy ktoś zamiast powiedzieć mi o jakiś swoich oczekiwaniach, idzie na skargę do pani dyrektor... Jestem zażenowana, bo kojarzy mi się to z dziecięca postawą. W ogóle nauczyciele to chyba najbardziej donosząca na siebie grupa zawodowa.. "ludzie dzialogu" od siedmioma boleści.  Generalnie czuję się trochę lepiej fizycznie, psychicznie podupadam, ale będzie lepiej :) w czwartek obchodzę czwartą rocznicę związku i bardzo mnie to cieszy. Popatrzyłam na mój związek i mój partner jest bardzo wyrozumiały i wspierający i w sumie patrząc na swój charakter to go podziwiam, że tyle ze mną wytrzymał. Wiadomo ma wady, jak każdy człowiek i mam wrażenie, że tu na blogu częściej piszę jak jest jakiś problem, a nie piszę o pozytywach. Cieszy mnie, że nie dba o mnie tylko od święta, ale także na codzień - pomaga mi w obowiązkach domowych, robi zakupy, dba o zwierzątka, często bez żadnej okazji przynosi mi ulubione kwi...

Odbija się na zdrowiu

Jeśli chodzi o sprawę z chłopakiem to jest spoko. Natomiast moje zdrowie podupadło. Od kilku dni umieram z bólu brzucha. Dzisiaj byłam u lekarza, skierował mnie na SOR, ale nie poszłam, bo czeka się strasznie długo. Jak z rana nie będzie lepiej to wybiorę się do szpitala na diagnostykę. Ogarnęłam kilka rzeczy w weekend, ale miglabym więcej gdyby nie ból brzucha i gorączka. Dostałam jakieś zastrzyki u lekarza. Średnio pomogły. Mam nadzieję, że rano wstanę w lepszym stanie. Trzymajcie się kochane

Wszystko co piękne kiedyś się kończy...

Moje życie zawodowe się sypie sypie. Mój związek się sypie. Studia to jakaś farsa. Jestem bliska zakończenia mojego czteroletniego związku. Mój chłopak nie czuje się przy mnie stabilnie, nie chcę się oświadczyć, nie chce wiązać ze mną przyszłości. Ja stabilności nie jestem w stanie mu zapewnić. Pieprzę to. Ten związek, jak całe moje życia, po prostu nie ma sensu. 

Kryzys.

Jest ze mną źle. Jestem zagubiona. Nienawidzę mojej pracy, mojego życia i moich studiów. Jestem wypalona po zaledwie dwóch latach pracy e edukacji. Od września chcę podjąć ostatnią próbę pracy w szkole. Jeśli to nie poskutkuje, nie poskutkuje to idę do jakiegoś biura, praca od do i tyle. Muszę napisać pracę magisterką i jakoś skończyć studia, ale nie mam siły tego robić. Nie wiem czy to ma sens, nie wierzę, że cokolwiek się zmieni.  Żyję w ciągłym stresie i nie potrafię się zorganizować i zmotywować. Lubię uczyć, ale to środowisko jest strasznie toksyczne. Cały czas myślę o pracy, co chwilę ktoś pisze coś na grupach szkolnych. Dzisiaj dostałam maila z przedszkola, z którego się zwolniłam. Dyrekcja prosiła mnie o zwrot 82 groszy, z tytułu nadpłaty wynagrodzenia. To pokazało mi jak strasznie żenujące jest to środowisko. Jestem wkurzona, zażenowana i zajadam stres. Na razie niczego nie mam siły zmieniać. 

Hazard....

Ostatnio było ciężko. W szkołach i przedszkolach jest straszny sajgon przez tą całą sytuację na Ukrainie.  Tytuł wpisu opisuje moją dzisiejszą "przygodę".... Jestem tak zagubiona, że dałam się wciągnąć w gry... Najpierw niewinne gierki na komórkę, a potem przeszłam do gier na pieniądze... Straciłam 200 zł - na szczęście tylko tyle. Już wiem czym jest hazard i pierdole takie zabawy. To co się dzieje ostaynio w mojej głowie to jakiś dramat. Nie sądziłam, że kiedykolwiek zrobię coś tak debilnego. Jestem na siebie wściekła! Reszta idzie chujowo - nie umiem się zmotywować do napisania pracy, popsprzatanka i wypełniania obowiązków w pracy. Zaraz idę pomedytować, a potem spać. Dzisiaj nie nadaję się do niczego.

Czas wrócić do rzeczywistości

Początek weekendu był ciężki. Przeżywałam to co dzieje się na Ukrainie i nie umiałam przestać myśleć o tragizmie tej sytuacji. Cieszę się, że chociaż trochę udało mi się zrelaksować w sobotę i niedzielę. Udało mi się z chłopakiem ogarnąć mieszkanie - trochę było nerwówki, ale poczułam ulgę patrząc na czyste mieszkanie po wielu tygodniach syfu i bałaganu.  Ostatnio zajadałam emocje - chcę wrócić na dobre tory i kontynuować post przerywany.  W tym tygodniu kończę pracę w dwóch przedszkolach - potem zostanie mi już tylko jedno, świetlica, szkoła językowa i uczniowie.  Czuję ulgę, bo wiem, że teraz zacznie się już wszystko układać.